Czytasz wiadomości znalezione dla hasła: Parki narodowe i rezerwaty przyrody





Temat: Dławienie turystyki młodzieżowej przez rządy RP
Dławienie turystyki młodzieżowej przez rządy RP
Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?
Oto fragment przesu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia
22 czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000
m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można zapoznać się z całym przepisem:
ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2
i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm

Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny
za społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych
przewodników GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej
sprzeczności z zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji
społecznych, łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez
grupę stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A
wydawać by się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali
urzędnicy państwowi już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym
ciele i w zdrowym duchu, jest zakazane i zagrożone karą ograniczenia wolności
lub grzywny i zastrzeżone dla przewodników zawodowych. Kto więc ma
organizować wędrówki i zaszczepiać młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali
zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota więc, że miejsce turystyki i
wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży przestępczość i szereg
innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską,
jako hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach
tychże klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy
górskie. Rzecz w tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju
jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy
i wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko
nabijaniu kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej
Rozporządzenie RM z czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę
doświadczonych turystów górskich jak idiotów nie umiejących poruszać się
znakowanymi górskimi szlakami turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego
Rozporządzenia praktycznie każda grupa poruszająca się na terenie większości
polskich gór, szczególnie tych najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale
nie niebezpiecznych (np. Gorce, Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć
zawodowego przewodnika?

Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją
pazernościa za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów
turystyki, instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania
się młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych
subkultur i innej patologii...
Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Strzał w tanią turystykę młodzieżową
Strzał w tanią turystykę młodzieżową
Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?
Oto fragment przesu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia
22 czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000
m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można się z całym tym przepisem: ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2

i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm

Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny
za społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych
przewodników GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej
sprzeczności z zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji
społecznych, łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez
grupę stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A
wydawać by się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali
urzędnicy państwowi już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich młodzieżowych obozów wędrownych przez społecznych
działaczy turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w
zdrowym ciele i w zdrowym duchu, jest zakazane i zagrożone karą ograniczenia
wolności lub grzywny i zastrzeżone dla przewodników zawodowych. Kto więc ma
organizować wędrówki i zaszczepiać młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali
zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota więc, że miejsce turystyki i
wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży przestępczość i szereg
innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską,
jako hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach
tychże klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy
górskie. Rzecz w tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju
jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy
i wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko
nabijaniu kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej
Rozporządzenie RM z czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę
doświadczonych turystów górskich jak idiotów nie umiejących poruszać się
znakowanymi górskimi szlakami turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego
Rozporządzenia praktycznie każda grupa poruszająca się na terenie większości
polskich gór, szczególnie tych najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale
nie niebezpiecznych (np. Gorce, Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć
zawodowego przewodnika?

Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją
pazernościa za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów
turystyki, instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania
się młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych
subkultur i innej patologii...
Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Strzelanie do muchy z armaty
Strzelanie do muchy z armaty
Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?
Oto fragment przesu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia
22 czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000
m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można się z całym tym przepisem: ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2

i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm
Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny
za społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych
przewodników GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej
sprzeczności z zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji
społecznych, łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez
grupę stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A
wydawać by się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali
urzędnicy państwowi już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym
ciele i w zdrowym duchu, jest zakazane i zagrożone karą ograniczenia wolności
lub grzywny i zastrzeżone dla przewodników zawodowych. Kto więc ma
organizować wędrówki i zaszczepiać młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali
zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota więc, że miejsce turystyki i
wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży przestępczość i szereg
innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską,
jako hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach
tychże klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy
górskie. Rzecz w tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju
jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy
i wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko
nabijaniu kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej
Rozporządzenie RM z czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę
doświadczonych turystów górskich jak idiotów nie umiejących poruszać się
znakowanymi górskimi szlakami turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego
Rozporządzenia praktycznie każda grupa poruszająca się na terenie większości
polskich gór, szczególnie tych najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale
nie niebezpiecznych (np. Gorce, Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć
zawodowego przewodnika?


Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją
pazernościa za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów
turystyki, instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania
się młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych
subkultur i innej patologii...
Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Strzelanie z armaty do muchy
Strzelanie z armaty do muchy
Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?
Oto fragment przesu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia
22 czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000
m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można się z całym tym przepisem: ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2

i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm

Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny
za społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych
przewodników GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej
sprzeczności z zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji
społecznych, łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez
grupę stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A
wydawać by się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali
urzędnicy państwowi już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym
ciele i w zdrowym duchu, jest zakazane i zagrożone karą ograniczenia wolności
lub grzywny i zastrzeżone dla przewodników zawodowych. Kto więc ma
organizować wędrówki i zaszczepiać młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali
zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota więc, że miejsce turystyki i
wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży przestępczość i szereg
innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską,
jako hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach
tychże klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy
górskie. Rzecz w tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju
jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy
i wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko
nabijaniu kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej
Rozporządzenie RM z czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę
doświadczonych turystów górskich jak idiotów nie umiejących poruszać się
znakowanymi górskimi szlakami turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego
Rozporządzenia praktycznie każda grupa poruszająca się na terenie większości
polskich gór, szczególnie tych najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale
nie niebezpiecznych (np. Gorce, Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć
zawodowego przewodnika?

Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją
pazernościa za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów
turystyki, instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania
się młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych
subkultur i innej patologii...
Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Quady "rozjechały" Jurę Krakowsko-Częstochowską
Quady "rozjechały" Jurę Krakowsko-Częstochowską
Jak to nie ma podstaw do karania quadowców? Ustawa o ochronie przyrody ma taka
sama range jak prawo o ruchu drogowym. Jeśli straż leśna lub policja nie
karze, to znaczy ze nie przestrzega prawa.


W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się (art. 15 Ustawy
dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody link do ustawy:
www.wolinpn.pl/gora/prawo/ustawa2.htm :

1. budowy lub rozbudowy obiektów budowlanych i urządzeń technicznych, z
wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku narodowego albo rezerwatu
przyrody;
2. rybactwa, z wyjątkiem obszarów ustalonych w planie ochrony albo w
zadaniach ochronnych;
3. chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, zbierania lub
niszczenia jaj, postaci młodocianych i form rozwojowych zwierząt, umyślnego
płoszenia zwierząt kręgowych, zbierania poroży, niszczenia nor, gniazd,
legowisk i innych schronień zwierząt oraz ich miejsc rozrodu;
4. polowania, z wyjątkiem obszarów wyznaczonych w planie ochrony lub
zadaniach ochronnych ustanowionych dla rezerwatu przyrody;
5. pozyskiwania, niszczenia lub umyślnego uszkadzania roślin oraz grzybów;
6. użytkowania, niszczenia, umyślnego uszkadzania, zanieczyszczania i
dokonywania zmian obiektów przyrodniczych, obszarów oraz zasobów, tworów i
składników przyrody;
7. zmiany stosunków wodnych, regulacji rzek i potoków, jeżeli zmiany te nie
służą ochronie przyrody;
8. pozyskiwania skał, w tym torfu, oraz skamieniałości, w tym kopalnych
szczątków roślin i zwierząt, minerałów i bursztynu;
9. niszczenia gleby lub zmiany przeznaczenia i użytkowania gruntów;
10. palenia ognisk i wyrobów tytoniowych oraz używania źródeł światła o
otwartym płomieniu, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
11. prowadzenia działalności wytwórczej, handlowej i rolniczej, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych w planie ochrony;
12. stosowania chemicznych i biologicznych środków ochrony roślin i nawozów;
13. zbioru dziko występujących roślin i grzybów oraz ich części, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody
- przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
14. amatorskiego połowu ryb, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie
ochrony lub zadaniach ochronnych;
15. ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, z
wyjątkiem szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
16. wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na
obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne
dopuszczają wypas;
17. wspinaczki, eksploracji jaskiń lub zbiorników wodnych, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody
- przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
18. ruchu pojazdów poza drogami publicznymi oraz poza drogami położonymi
na nieruchomościach będących w trwałym zarządzie parku narodowego, wskazanymi
przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ
uznający obszar za rezerwat przyrody;

19. umieszczania tablic, napisów, ogłoszeń reklamowych i innych znaków
niezwiązanych z ochroną przyrody, udostępnianiem parku albo rezerwatu
przyrody, edukacją ekologiczną, z wyjątkiem znaków drogowych i innych znaków
związanych z ochroną bezpieczeństwa i porządku powszechnego;
20. zakłócania ciszy;
21. używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, uprawiania
sportów wodnych i motorowych, pływania i żeglowania, z wyjątkiem akwenów lub
szlaków wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody
- przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;

22. wykonywania prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu;
23. biwakowania, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
24. prowadzenia badań naukowych - w parku narodowym bez zgody dyrektora
parku, a w rezerwacie przyrody - bez zgody organu uznającego obszar za
rezerwat przyrody;
25. wprowadzania gatunków roślin, zwierząt lub grzybów, bez zgody ministra
właściwego do spraw środowiska;
26. wprowadzania organizmów genetycznie zmodyfikowanych;
27. organizacji imprez rekreacyjno-sportowych - w parku narodowym bez zgody
dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody bez zgody organu
uznającego obszar za rezerwat przyrody.
Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Małopolska - przez wieki
Małopolska - przyszłości
Nowy plan zagospodarowania przestrzennego Małopolski




Planowane nowe drogi szybkiego ruchu i nowe linie kolejowe 1. Autostrada A4. 2.
Droga ekspresowa S7. 3. Droga ekspresowa S1. 4. Linia kolejowa Podłęże-Tymbark-
Muszyna z odgałęzieniem Mszana Dolna-Zakopane.
rys. Studio Gazeta



Parki narodowe i krajobrazowe. Propozycja nowych: 1. Wieliczka - park narodowy,
2. Niepołomice, 3. Małe Pieniny, 4. Beskid Niski, 5. Łososińsko-Żegociński.
Istniejące parki narodowe: 6. Tatrzański, 7. Gorczański, 8. Ojcowski, 9.
Babiogórski, 10. Pieniński, 11. Magurski. e
rys. Studio Gazeta



Nowe propozycje do wpisania na listę UNESCO 1. Dolina Prądnika, 2. Klasztor w
Czernej z Doliną Eliaszówki, 3. Lachowice - kościół drewniany z XVIII wieku, 4.
Klasztor Cystersów w Szczyrzycu, 5. Zamek w Niedzicy, 6. Układ Frydmana wraz z
zabudową, 7. Chochołów, 8. Cerkwie Beskidu Niskiego, 9. Układ uzdrowiska
Krynica wraz z zabudową, 10. Kopalnia Soli w Bochni, 11. Kościół w Orawce.
rys. Studio Gazeta




Bartłomiej Kuraś 27-12-2003, ostatnia aktualizacja 27-12-2003 10:54

Nasz region będzie krainą miodem i mlekiem płynącą. - To wzorzec, do którego
będziemy dążyć - zapewniają władze województwa. Na ostatniej w tym roku sesji
sejmiku samorządowego przyjęto plan zagospodarowania przestrzennego województwa
czytaj dalej »
r e k l a m a



Plan na długie lata ma wytyczać kierunki rozwoju ekologii, turystyki,
transportu, gospodarki i polityki społecznej w Małopolsce. Jeśli się powiedzie,
to będziemy żyli w czystym środowisku, znikną korki na drogach, powstanie
więcej szkół i szpitali. Słowem - będzie nam się żyło lepiej.

Wieliczka parkiem narodowym

W dokumencie ważną rolę odgrywa ekologia. Planuje się utworzenie w Małopolsce
nowych parków narodowych, krajobrazowych, rezerwatów przyrody i użytków
ekologicznych.

Prawdziwie sensacyjnym wydaje się zamysł utworzenia w kopalni soli w Wieliczce
pierwszego na świecie podziemnego parku narodowego. Z taką propozycją wystąpiła
grupa krakowskich geologów. Według nich kopalnia soli w Wieliczce jest jednym,
integralnym obiektem przyrodniczym i dlatego wymaga szczególnej formy ochrony
występującej tu różnorodności geologicznej.

Mają powstać także cztery nowe parki krajobrazowe: łososińsko-żegociński,
niepołomicki, w Beskidzie Niskim i w Małych Pieninach oraz siedem rezerwatów
przyrody: w Racławicach, Kluczach, Trzyciążu i po dwa w Olkuszu oraz
Zakliczynie.

Bochnia do UNESCO

Lepsza ma być ochrona zabytków. Do wpisania na listę UNESCO zaproponowano 11
pozycji. Klasztory: w Czernej z Doliną Eliaszówki, Cystersów w Szczyrzycu;
drewniane kościoły w Lachowicach i Orawce; cerkwie w Beskidzie Niskim;
zabytkowe zabudowy trzech miejscowości: Krynicy, Chochołowa i Frydmana; zamek w
Niedzicy; kopalnię soli w Bochni. Dużą szansę na wpisanie na listę UNESCO ma
Dolina Prądnika, gdzie na małym obszarze można prześledzić różnorodne formy
działalności człowieka w całej jego historii.

Więcej szpitali i szkół

Działania władz wojewódzkich będą zmierzać do wzmocnienia medycznej pozycji
Krakowa. Mają powstać nowe placówki zdrowotne: w Krakowie Podgórzu, Zakład
Radioterapii w Szpitalu im. Jana Pawła II i bunkier Zakładu Radioterapii
Centrum Onkologii w Krakowie, planowana jest rozbudowa bunkra dla drugiego
akceleratora liniowego przy Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym. Wzmocnione
zostaną także ośrodki regionalne: Tarnów, Nowy Sącz, Nowy Targ i Chrzanów.

Kraków ma się rozwijać także w dziedzinie edukacji. Do tego potrzebne jest
zakończenie budowy III Kampusu UJ w Pychowicach wraz z parkiem technologicznym
oraz budynkami Polskiej Akademii Nauk i Papieskiej Akademii Teologicznej.

Ale równocześnie ma być podnoszona ranga młodszych ośrodków akademickich:
Tarnowa i Nowego Sącza. Nowe małe ośrodki akademickie mają powstać także w
Oświęcimiu, Nowym Targu i Suchej Beskidzkiej.

Autostradami i szybkimi pociągami

Po Małopolsce ma się wygodniej podróżować. Nasze województwo przetnie
autostrada A 4 - z Katowic przez Kraków i Tarnów do Rzeszowa. W góry będziemy
mogli dojechać drogą ekspresową Kraków?Rabka. Droga ekspresowa pojawi się także
na zachodnich rubieżach Małopolski, prowadząc z Tychów do Bielska-Białej przez
okolice Oświęcimia.

Szybciej będą jeździć pociągi. Głównie w góry, po planowanej linii kolejowej
Podłęże?Tymbark?Muszyna z odgałęzieniem na Mszanę Dolną i dalej do Zakopanego.

Nad Małopolską będzie można także więcej latać: planuje się modernizację Balic
oraz rozbudowę lotnisk w Nowym Targu i Łososinie pod Nowym Sączem. Mają być
wykorzystywane do obsługi ruchu czarterowego, towarowego i sanitarnego.

Rozwinąć ma się także żegluga towarowa i pasażerska na Wiśle, z Oświęcimia do
Krakowa.

Kiedy to wszystko?

Plan zagospodarowania przestrzennego województwa małopolskiego został przyjęty
na poniedziałkowej sesji bez określenia terminu, w jakim ma być zrealizowany.

- Plan będzie ważny tak długo, aż stwierdzimy, że należy go zmienić, wytyczyć
nowe cele. Bo przecież trudno przewidzieć, jak będzie wyglądał świat za 25 lat.
Do realizacji obecnego planu zamierzamy dążyć w ciągu najbliższych lat -
wyjaśniał radnym wojewódzkim na ostatniej w tym roku sesji Janusz Sepioł,
marszałek województwa małopolskiego.

miasta.gazeta.pl/krakow/1,35821,1842027.html Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Park narodowy nie taki jak chcą wójtowie
Zakazy jakie obowiązują w PN wymienia art15 ustawy o ochronie przyrody (zachęcam
do zapoznania się z nimi) W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody
zabrania się:
1) budowy lub rozbudowy obiektów budowlanych i urządzeń technicznych, z
wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku narodowego albo rezerwatu
przyrody;
2) rybactwa, z wyjątkiem obszarów ustalonych w planie ochrony albo w
zadaniach ochronnych;
3) chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, zbierania lub
niszczenia jaj, postaci młodocianych i form rozwojowych zwierząt, umyślnego
płoszenia zwierząt kręgowych, zbierania poroży, niszczenia nor, gniazd, legowisk
i innych schronień zwierząt oraz ich miejsc rozrodu;
4) polowania, z wyjątkiem obszarów wyznaczonych w planie ochrony lub
zadaniach ochronnych ustanowionych dla rezerwatu przyrody;
5) pozyskiwania, niszczenia lub umyślnego uszkadzania roślin oraz grzybów;
6) użytkowania, niszczenia, umyślnego uszkadzania, zanieczyszczania i
dokonywania zmian obiektów przyrodniczych, obszarów oraz zasobów, tworów i
składników przyrody;
7) zmiany stosunków wodnych, regulacji rzek i potoków, jeżeli zmiany te nie
służą ochronie przyrody;
8) pozyskiwania skał, w tym torfu, oraz skamieniałości, w tym kopalnych
szczątków roślin i zwierząt, minerałów i bursztynu;
9) niszczenia gleby lub zmiany przeznaczenia i użytkowania gruntów;
10) palenia ognisk i wyrobów tytoniowych oraz używania źródeł światła o
otwartym płomieniu, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
11) prowadzenia działalności wytwórczej, handlowej i rolniczej, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych w planie ochrony;
12) stosowania chemicznych i biologicznych środków ochrony roślin i nawozów;
13) zbioru dziko występujących roślin i grzybów oraz ich części, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody -
przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
14) amatorskiego połowu ryb, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony
lub zadaniach ochronnych;
15) ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem, z
wyjątkiem szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
16) wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich wprowadzanych na
obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo zadania ochronne
dopuszczają wypas;
17) wspinaczki, eksploracji jaskiń lub zbiorników wodnych, z wyjątkiem miejsc
wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez
organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
18) ruchu pojazdów poza drogami publicznymi oraz poza drogami położonymi na
nieruchomościach będących w trwałym zarządzie parku narodowego, wskazanymi przez
dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający
obszar za rezerwat przyrody;
19) umieszczania tablic, napisów, ogłoszeń reklamowych i innych znaków
niezwiązanych z ochroną przyrody, udostępnianiem parku albo rezerwatu przyrody,
edukacją ekologiczną, z wyjątkiem znaków drogowych i innych znaków związanych z
ochroną bezpieczeństwa i porządku powszechnego;
20) zakłócania ciszy;
21) używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, uprawiania sportów
wodnych i motorowych, pływania i żeglowania, z wyjątkiem akwenów lub szlaków
wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez
organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
22) wykonywania prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu;
23) biwakowania, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
24) prowadzenia badań naukowych - w parku narodowym bez zgody dyrektora
parku, a w rezerwacie przyrody - bez zgody organu uznającego obszar za rezerwat
przyrody;
25) wprowadzania gatunków roślin, zwierząt lub grzybów, bez zgody ministra
właściwego do spraw środowiska;
26) wprowadzania organizmów genetycznie zmodyfikowanych;
27) organizacji imprez rekreacyjno-sportowych - w parku narodowym bez zgody
dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody bez zgody organu uznającego
obszar za rezerwat przyrody.
Musimy zdać sobie sprawę że zakazy te dotyczą także otuliny gdyż: "Projekty
studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gmin,
miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, planów zagospodarowania
przestrzennego województw w części dotyczącej parku narodowego i jego otuliny
wymagają uzgodnienia z dyrektorem parku narodowego w zakresie ustaleń tych
planów, mogących mieć negatywny wpływ na ochronę przyrody parku narodowego" a
jak pokazują sytuacje z TPN dyrektor jest panem na wlościach i jest w stanie
blokowaćwszelkie działania i inicjatywy tak samorządów jak i inwestorów,
wszystko oczywiście dla "dobra przyrody".
Ad 1 oznacza że powstanie PN spowoduje nie dopuszczenie do powstawania nowych
domów, jeśli nie jesteś na tyle zamożny by kupić sobie dzialkę gdzie indziej to
czeka Cię wizja trzypokoleniowej rodziny w jednym domu, bo Twoje dotychczasowe
grunty (mowię do rdzennych mieszkańców gminy Olsztyn)które posiadasz od pokoleń,
do tej pory budowlane już takimi nie będą. Zahamuje to inwestycje gminne-jakas
nowa hala, jakas ścieżka rowerowa, tereny rekreacyjne, nowa infrastruktura
gastronomiczna, problemem będzie zrealizowanie czegokolwiek, ale dla wlodaży
będzie to jakaś wymowka na zarzut nic nie robienia.
Ad 5 koniec z grzybobraniem i chodzeniem na jagody
Ad 11 bez komentarza, przejdźmy najlepiej od razuwszyscy na zasiłek, albo
stwórzmy najliczniejszą w kraju bo ponad 5 tysięczną Straż Jurajskiego Parku
Narodowego
Ad 12 jak uprawiać pola V i VI klasy bez nawożenia, niech mi ktoś odpowie,
Polanie dawali radę, no ale najpierw wypalali obszar pod uprawę co też jest
jakąś formą nawożenia, no i szybko wyjalawiali ziemię.
Ad 15 zapomnijcie o tych trasach, gdzie jak jest to tak mały i tak cenny obszar,
konie do Wloch a zamiast tego konik ... na biegunach
Ad 17 no i dobrze łażą, łażą, a później albo spadają albo się gubią.
Ad 27 te wszystkie imprezy są przecież takie nudne Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Nowelizacja przepisów dotyczących osób w górach
Nowelizacja przepisów dotyczących osób w górach
Z przykrością zauważam, że pojawia się coraz więcej zwolenników ograniczenia
wolności poruszania się po szlakach turystycznych w imię bezpieczeństwa
turystów. Zwolennicy ci, za którymi nierzadko kryją się osoby zajmujące się
zawodowym świadczeniem usług przewodnickich lansują pogląd, że dla
zapewnienia bezpieczeństwa każda wycieczka powinna obowiązkowo wynajmować
przewodnika. Osobiście uważam, że kto rezygnuje z wolności na rzecz
bezpieczeństwa nie zasługuje ani na jedno, ani na drugie!

Oto trwają przymiarki do nowelizacji przepisów dotyczących bezpieczeństwa
osób przebywających w górach. Obecnie stanowi ono m.in.: "§ 3. 1. Wycieczki
piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach parków
narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m., mogą
prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni",co kłóci się więc zarówno z
Ustawą o usługach turystycznych jak i z konstytucyjnie zagwarantowanymi
prawami do wolności działania stowarzyszeń i poruszania się po kraju.

Wg posiadanego przeze mnie rozeznania, w znowelizowanym Rozporządzeniu RM
obowiązek wynajęcia przewodnika przez każdą wycieczkę ma dotyczyć już nie
tylko 1000 m n.p.m., PN i rezerwatów przyrody ale wszystkich terenów powyżej
600 m n.p.m., a także "terenów leżących poniżej 600 m n.p.m., których rzeźba
stwarza zagrożenie dla zdrowia i życia osób na nich przebywających lub
których zagospodarowanie rekreacyjno - sportowe kwalifikuje do uprawiania
turystyki, rekreacji ruchowej i sportu w górach".

Ma to niewątpliwie związek z toczącą się przez katowickim Sądem Okręgowym
sprawą karną przeciwko opiekunowi grupy licealistów z Tych, którzy zginęli
zasypani lawiną. Sekretariat Ministra wyraźnie występuje z propozycją
skierowaną głównie do grup uprzywilejowanych ("Prace uwzględniają uwagi i
wnioski zgłaszane przez podmioty realizujące zadania ratownictwa górskiego i
wodnego"): "Jeżeli z Państwa doświadczeń wynikają konkretne uwagi do
Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 6 maja 1997r., to będziemy wdzięczni za
wszelkie przemyślenia związane z bezpieczeństwem w górach".

To przykre, że - jak się okazuje - nawet śmierć ludzka nie jest tu żadnym
tabu. Od samego początku tragiczny wypadek w Tatrach pod Rysami, wykorzystuje
się jako argument do umocnienia interesów pewnej wąskiej grupy ludzi -
przewodników zawodowych i urzędników państwowych. Wielu znakomitych
alpinistów wyrosło dzięki temu, że mieli dużo szczęścia. Uczniowie spod Rysów
go nie mieli. Dotychczasowe Rozporządzenie Rady Ministrów zakłada nieomylność
przewodnika. Niestety, ale obecność przewodnika w tej grupie zmieniłaby tylko
tyle, że mógłby zginąć i przewodnik. W tak trudnych warunkach i
niebezpiecznych miejscach zagrożonych np. zejściem lawin czy oblodzeniami lub
na terenach szczególnie eksponowanych wycieczki zbiorowe, a już bez wątpienia
szkolne, po Tatrach po prostu nie powinny chodzić, niezależnie czy z
przewodnikiem czy bez niego.

Tego rodzaju rzeczy jak wyznaczanie przez urzedników ministerialnych granicy
bezpieczeństwa poziomicą 1000 czy 600 m n.p.m., powyżej której grupy muszą
być objęte opieką przewodnika, poza Polską zdarzają się może jeszcze w takich
krajach o totalitarnym systemie jak Korea Północna. Cudzoziemcy widzą te i
inne nonsensy i utrudnienia, obserwują jak Polska staje się państwem
niepoważnym, więc odchodzi im ochota na odwiedzanie naszego kraju i
pozostawianie tu swojej waluty. Kto na tym traci? Ano my sami.

Niektórzy błędnie domniemają, że doświadczenia krajów zachodnich nie są wcale
takie liberalne, a Unia europejska rozszerzy je na Polskę. Nie jest to
prawdą, ponieważ w Państwach UE nie ma tak restrykcyjnych przepisów
uderzających w swobody obywatelskie i ograniczających turystykę w górach.
Nawet w Alpach nie ma obowiązku wynajmowania przewodnika przez każdą grupę
wycieczkową, co najwyżej zaleca się korzystać z usług przewodnickich, ale
absolutnie bez narzuconego przepisami przymusu. Gdzie tu naszym Sudetom czy
Beskidom przyrównywać się do Alp? A przecież w Alpach zdarzały się wypadki
zasypania przez lawiny wycieczki razem z przewodnikiem. Więc nie
przesadzajmy. Jeżeli nawet doświadczony alpinista może błędnie ocenić
zagrożenie, to nie wypada zakładać nieomylności polskiego przewodnika
turystycznego z tzw. uprawnieniami państwowymi tym bardziej, że historia
odnotowała już wypadki, którym ulegli w polskich górach doświadczeni
przewodnicy i ratownicy górscy.

Najwięcej pożytku w zapobieganiu wypadkom w górach może przynieść edukacja
ogólnospołeczna, a nie suche paragrafy, do których wielu społecznych
organizatorów wycieczek w ogóle nie zagląda i często nawet nie wiedzą o ich
istnieniu. Grupy organizowane społecznie i tak chodzą bez opieki zawodowego
przewodnika górskiego i to jest fakt. Zresztą najwięcej wypadków w górach
spotyka turystów indywidualnych, a nie uczestników wycieczek grupowych, które
organizują różne kluby turystyczne. Dopiero co dokonywano w naszym Oddziale
Poznańskim PTT zapisów na wyjazd grupy wycieczkowej na Mładą Horę do Józka
Michlika ("Bacy"). Kto zamierza z nimi walczyć i domagać się ustanowienia dla
nich jeszcze bardziej restykcyjnych co tyleż nonsensownych przepisów prawa?
No kto?

Protestujmy i piszmy więc na adres:

Sekretariat Ministra
Spraw Wewnętrznych i Administracji
ul. Batorego 5
02-591 Warszawa

z dopiskiem: Uwagi do Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 6 maja 1997 r.

Klub Sudecki z Poznania przesłał już takie pismo. Można się z nim zapoznać
tu: ksp.republika.pl/mswia.htm

Piszcie więc, aby nie okazało się, że jest już za późno... Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: O upadającej turystyce w górach na TVP3
O upadającej turystyce w górach na TVP3
W dzisiejszym "Kurierze" w programie TVP3 podano informację, że w polskich
górach, mimo doskonałej w tym roku pogody do górskich wędrówek, ruch
turystyczny w czerwcu i lipcu był bardzo niewielki, że od lat trwa tendencja
spadkowa, a w tak popularnym paśmie jak Karkonosze obłożenie schronisk
górskich było na poziomie poniżej 7%. Komentarz podsumowano stwierdzeniem, że
przedsiębiorcy turystyczni ponieśli znów straty nie do odrobienia, nawet
gdyby pogoda w sezonie zimowym zachęcała do wyjazdów w góry.

Przykładowo tegoroczny XXXII Zlot Przodowników Turystyki Górskiej PTTK Ziemi
Wielkopolskiej odbył się - jak zwykle - po czeskiej stronie Gór Izerskich.
Organizatorem Zlotu był Wielkopolski Klub Przodowników Turystyki Górskiej
przy Wielkopolskiej Korporacji Oddziałów PTTK w Poznaniu. Na główną bazę
imprezy wybrano schronisko Horská chata Smědava, położone w pobliżu źródlisk
Smědy - dopływu Nysy Łużyckiej, w obniżeniu między dwoma najwyższymi
szczytami czeskiej strony Gór Izerskich - Smrkem a Jizerą. Stąd rozpoczynały
się trasy wycieczek zlotowych prowadzące między malowniczymi torfowiskami
wysokimi, nad urwiskami skalnymi i przez zabezpieczone wejścia na vyhlidky
(punkty widokowe).

Z uwagi na dużą frekwencję uczestnicy Zlotu zostali zakwaterowani w dwóch
obiektach: W Chacie Smědawa i Bartlové boudzie we wsi Bílý Potok. W trakcie
przydzielania kwater uczestnicy otrzymali materiał informacyjny o terenie
Zlotu z obszernym opisem tras wycieczek zlotowych i informacjami
krajoznawczymi o bliższej i dalszej okolicy, dzięki któremu mogli dokładnie
zapoznać się z przyrodą, historią i zagospodarowaniem zwiedzanych terenów.

Odpowiedź na pytanie, dlaczego nasze imprezy odbywają się za granicą, jest
bardzo prosta. Otóż zlot ten, jak i wiele poprzednich zlotów, odbył się po
czeskiej stronie Sudetów z uwagi na obowiązujące u nas Rozporządzenie Rady
Ministrów z dnia 6 maja 1997 r., które stanowi "§ 3. 1. Wycieczki piesze lub
narciarskie na terenach górskich, leżących na obszarach parków narodowych i
rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m n.p.m., mogą prowadzić tylko
górscy przewodnicy turystyczni.".

Dzięki temu, że impreza została zorganizowana za granicą, wycieczki zlotowe
mogły odbywać się bez obowiązkowej eskorty. Podobnie jest w przypadku
wycieczek szkoleniowych i innych imprez. Oczywiście tracą na tym
przedsiębiorcy turystyczni z polskiej strony gór, bo przecież uczestnicy by
korzystali w Polsce z noclegów, z gastronomii i innych usług dając naszym
przedsiębiorcom turystycznym zarobek. No ale skoro nasi urzędnicy są
tacy "mądrzy" i idą na rękę pazernemu lobby przewodnickiemu, to my
mamy "doskonałe przepisy", a Czesi mają turystów.

Nie da się w sposób przekonujący uzasadnić, dlaczego ustawodawca nie
dopuszcza możliwości wybrania przez zorganizowaną grupę ze swego grona
doświadczonego turysty, który by im przewodził w górach na szlaku? W końcu to
są ludzie dorośli, a nie grupa przedszkolaków, mają wolność wyboru bo są
pełnoletni, wiedzą co robią, chcą iść właśnie z tą, a nie inną osobą, i nie
życzą sobie żadnej płatnej eskorty. Co w takiej sytuacji ma ingerowania w ich
życie towarzyskie jakaś państwowa machina biurokratyczna? Upór
ministerstwa, które nie chce uznać uprawnień publicznych m.in. społecznej
kadry PTTK dowodzi tylko, jak fałszywe są twierdzenia naszych władz o chęci
budowy spoleczeństwa obywatelskiego.


Przykładowo w Jarkowicach u podnóża Karkonoszy, czyli w regionie dość
popularnym, z powodu braku obłożenia cieszącymi się kiedyś dużym popytem
wycieczkami z młodzieżą trasami typowymi PTSM, w 2005 r. zamknięto ostatnie
czynne na terenie powiatu kamiennogórskiego schronisko młodzieżowe. A było
tam takich schronisk około dziesięciu. To jest oczywisty skutek działania
rzeczonego rozporządzenia władz państwowych, hamującego rozwój turystyki w
polskich górach.

Bardzo trafnie ten problem skwitował w 2004 roku na konferencji we Wrocławiu
Jacek Musiał, wiceprezes Karkonoskiej Organizacji Turystycznej "Śnieżka".

"Ja mam nadzieję, że ta strategia dotrze do tych, którzy rządzą naszym
państwem, ponieważ również z uprzejmości DOT-u około roku temu brałem udział
w takim sympozjum na temat prawa i wpływu prawa zarówno na polską turystykę
jak i na turystykę czeską. Niestety, refleksja była bardzo smutna. My mamy
doskonałe strategie, mamy doskonałe prawo. Czesi mają turystów i jest to
powiedziałbym, rzecz zasadnicza.

Jeżeli ci, którzy decydują o sprawach w państwie, ci, którzy ustalają
przepisy, nie zrozumieją, że turystyka jest gałęzią niezwykle ważną i
niezwykle potrzebną, dalej będziemy pisali wspaniałe opracowania, bo tych
opracowań jest ogromnie dużo, te opracowania są nam bardzo potrzebne, ja
naprawdę bardzo dziękuję..."

Uwaga! Wiadomości te będą dziś powtarzane w telewizji na TVP3. Początek
programu w każdej połowie godziny. Najbliższy "Kurier" o 10:30, następny
11:30 itd. Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Prawdziwe oblicze tzw. "szarej strefy"
Prawdziwe oblicze tzw. "szarej strefy"
Niestety już od jakiegoś czasu daje się zauważyć cholerne zawężanie
przestrzeni wolności człowieka. A przestrzeni do uprawiania turystyki, co nas
najbardziej tu powinno interesować, w szczególności.

W Polsce obowiązuje Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 6 maja 1997 r. w
sprawie określenia warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach,
pływających, kąpiących się i uprawiających sporty wodne (Dz.U. z 1997 r. Nr
57, poz. 358). Warto zwrócic uwagę na "Szczegółowe zasady organizacji
wycieczek oraz zbiorowych imprez turystycznych i sportowych" stanowiące
załącznik Nr 3 powyższego zarządzenia, a przede wszystkim na § 3.1:

§ 3.1 Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących
na obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej
1000 m n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.


Niestety ci, którzy tworzą prawo, zupełnie nie orientują się jak wyglądają
kursy przewodnickie, jaka jest ich dostępność i jaka cena. Chodzi o to, że
zupełnym absurdem jest wymaganie by człowiek, który od czasu do czasu chce
społecznie zorganizować i poprowadzić wycieczkę, a nie jest zainteresowany
stałym przewodnickim zarobkowaniem, musiał robić kurs dla profesjonalistów.
To tak jakby wszystkim jeżdącym pojazdami silnikowymi po mieście nakazać
zrobienie uprawnień zawodowych i koncesji taksówkarza.

Jeśli przeciwko społecznym organizatorom turystyki wytacza się najcięższe
działa i zasypuje się ich zarzutami o "brak profesjonalizmu" oraz
tworzenie "szarej strefy", to są oni postrzegani jako osoby u nas niepożądane
i stara się ich "upieprzyć" za pomocą nachalnego lobbingu, tworzenia głupich
przepisów i w majestacie prawa. Chyba słuszniej byłoby pisać TZW. "SZAREJ
STREFY". Szarą strefą ta aktywność może być nazwana tylko wtedy, jeśli pod
pojęciem turystyki rozumie się wyłącznie działalność komercyjną. Nie dam
sobie narzucać języka moich nieprzyjaciół!

Powinno się dążyć do odblokowywania biurokratycznych barier hamujących
aktywność obywatelską, tymczasem nasi prawodawcy poruszają się w pełni po
linii komercjalizacji i biurokratyzacji turystyki. Mnożenie kolejnych wymogów
uprawnień, barier, licencji i certyfikatów w turystyce (i nie tylko w
turystyce) nie służy niczemu innemu jak tylko prywatnemu interesowi ludzi,
którzy te bariery ustanawiają.

Jeśli w Polsce nie można prowadzić społecznej działalności legalnie, a na
przykład w Czechach można, to jest rzeczą oczywistą, że imprezy górskie
organizuje się właśnie w Czechach albo też na Słowacji czy w górach Ukrainy.
Robimy dokładnie tak jak wielkopolski chłop Michał Drzymała. Jak nie mógł
postawić domu bezpośrenio na własnym gruncie, to sprawił sobie wóz na kołach
i dalej robił swoje.

Jeździmy z grupami w góry do Czech, na Słowację, a niektórzy także na
Ukrainę, gdzie nasze durne przepisy nie działają. Obchodzimy w ten sposób
nasze głupie prawo. Zobaczcie =>
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/zlot2001.html
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/zlot2002.html
www.ksp.lanet.wroc.net/oboz_2002.htm
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/zlot2003.html
www.ksp.lanet.wroc.net/lista.htm
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/zlot2004.html
www.ksp.lanet.wroc.net/oboz2004.htm
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/zlot2005.html
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/zlot2006.html
www.ksp.lanet.wroc.net/oboz2006.htm

Więcej =>
www.wkptg.poznan.pttk.pl/pliki/aktualnosci.html
www.ksp.lanet.wroc.net/imprezy.htm

I tu jest właśnie tzw. "szara strefa". Czy nasi durni prawodawcy nie
pomyśleli, ile tracą z powodu głupich przepisów około turystycznych nasi
przedsiębiorcy turystyczni? Czy nie pomyśleli, że wymuszając na społecznych
organizatorach turystyki "ucieczkę" z kraju za granicę, przyczyniają się do
strat w naszej gospodarce i upadku turystyki kwalifikowanej w polskich
górach, a jednocześnie pomagają rozwijać się państwom i tak już dużo lepiej
rozwiniętym turystycznie od Polski? Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Spacerujesz - łamiesz prawo
Gość portalu: x napisał(a):

> a dwie grupy po piec? Albo trzy po trzy? jaki dystans zachowac,
> zeby bez przewodnika?

Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?
Oto fragment przepisu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia 22
czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m
n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można zapoznać się z całym przepisem:
ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2
i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm

Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny za
społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych przewodników
GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej sprzeczności z
zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji społecznych,
łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez grupę
stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A wydawać by
się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali urzędnicy państwowi
już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym ciele
i w zdrowym duchu, jest zakazane (zagrożone karą) i zastrzeżone dla
przewodników zawodowych. Kto więc ma organizować wędrówki i zaszczepiać
młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota
więc, że miejsce turystyki i wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży
przestępczość i szereg innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską, jako
hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach tychże
klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy górskie. Rzecz w
tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy i
wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko nabijaniu
kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej Rozporządzenie RM z
czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę doświadczonych turystów górskich
jak idiotów nie umiejących poruszać się znakowanymi górskimi szlakami
turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego Rozporządzenia praktycznie każda
grupa poruszająca się na terenie większości polskich gór, szczególnie tych
najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale nie niebezpiecznych (np. Gorce,
Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć zawodowego przewodnika?

Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją pazernościa
za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów turystyki,
instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania się
młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych subkultur i
innej patologii...

Jeśli stawki przewodników w tatrzańskich podane na
www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.html są prawdziwe to... brak mi
słów.


Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Kontrole na tatrzańskich szlakach
Gość portalu: marusarz napisał(a):

> sk.....syny goralenfolk znowu tylko do kasy pchaja sie jak
> swinie. Za okupacji z niemcem byli za pan brat, za komuny dla
> czerwonych spiewali (bachleda i ska) teraz patentuja oscypek
> (sic!) no i tylko swoich na przewodnikow dopuszczaja .....a ja
> ich je.ie - sa inne gory na swiecie gdzie nie trzeba ich
> zaszczanych portek i kaprawej geby ogladac. Tfu!

Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?

Oto fragment przepisu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia 22
czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m
n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można zapoznać się z całym przepisem:
ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2
i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm
Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny za
społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych przewodników
GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej sprzeczności z
zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji społecznych,
łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez grupę
stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A wydawać by
się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali urzędnicy państwowi
już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym ciele
i w zdrowym duchu, jest zakazane (zagrożone karą) i zastrzeżone dla
przewodników zawodowych. Kto więc ma organizować wędrówki i zaszczepiać
młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota
więc, że miejsce turystyki i wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży
przestępczość i szereg innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską, jako
hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach tychże
klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy górskie. Rzecz w
tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy i
wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko nabijaniu
kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej Rozporządzenie RM z
czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę doświadczonych turystów górskich
jak idiotów nie umiejących poruszać się znakowanymi górskimi szlakami
turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego Rozporządzenia praktycznie każda
grupa poruszająca się na terenie większości polskich gór, szczególnie tych
najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale nie niebezpiecznych (np. Gorce,
Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć zawodowego przewodnika?

Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją pazernościa
za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów turystyki,
instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania się
młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych subkultur i
innej patologii...

Jeśli stawki przewodników w tatrzańskich podane na
www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.html są prawdziwe to... brak mi
słów.



Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Rozmowa z Krzysztofem Kuleszą, przewodnikiem ta...
Gość portalu: Zbój napisał(a):

> 250 pln to jak na Polske nie zła dniówka

Jeśli stawki przewodników w tatrzańskich podane na
www.ceper.com.pl/Informacje_turystyczne.html są prawdziwe to... brak mi
słów.

Czy wiecie, że w polskich górach obowiązują przepisy rodem z najgorszych
totalitarnych czasów PRL-u. Czy wiecie, że każda grupa poruszająca się bez
zawodowego przewodnika na większości obszarów polskich gór czyni to
nielegalnie?
Oto fragment przepisu przypominającego strzelanie do muchy z armaty:

ROZPORZĄDZENIE RADY MINISTRÓW z dnia 6 maja 1997 r. w sprawie określenia
warunków bezpieczeństwa osób przebywających w górach, pływających, kąpiących
się i uprawiających sporty wodne (Dz. U. Nr 57, poz. 358) obowiązuje od dnia 22
czerwca 1997 r.

Załącznik nr 3

§ 3. 1. Wycieczki piesze lub narciarskie na terenach górskich, leżących na
obszarach parków narodowych i rezerwatów przyrody oraz leżących powyżej 1000 m
n.p.m., mogą prowadzić tylko górscy przewodnicy turystyczni.

Tu można zapoznać się z całym przepisem:
ksp.republika.pl/rozporzrm.htm#d2
i odpowiednim fragmentem kodeksu wykroczeń:
ksp.republika.pl/kodeks.htm

Nowe ustawy okołoturystyczne i rozporządzenia wprowadziły monopol dla
przewodników zawodowych, przewidujący kary ograniczenia wolności lub grzywny za
społeczne (nieodpłatne) prowadzenie wycieczek nawet osobom posiadającym
uprawnienia przodownika turystyki górskiej PTTK czy doświadczonych przewodników
GOT PTT. Wprowadzono przepisy, które pozostają w rażącej sprzeczności z
zagwarantowaną konstytucyjnie wolnością działania organizacji społecznych,
łamiące niezbywalne prawo do samodzielnego decydowania przez grupę
stowarzyszoną w jakimś klubie kto będzie przewodził im na szlaku. A wydawać by
się mogło, że czasy totalitaryzmu, kiedy o tym decydowali urzędnicy państwowi
już się skończyły bezpowrotnie...

Dziś prowadzenie tanich obozów wędrownych przez społecznych działaczy
turystycznych, które były znakomitą formą wychowania młodzieży w zdrowym ciele
i w zdrowym duchu, jest zakazane (zagrożone karą) i zastrzeżone dla
przewodników zawodowych. Kto więc ma organizować wędrówki i zaszczepiać
młodzieży taką pasję? Ci ludzie zostali zepchnięci na boczne tory. Nie dziwota
więc, że miejsce turystyki i wędrownictwa zajmuje wzrastająca wśród młodzieży
przestępczość i szereg innych zjawisk patologicznych.

Zainteresowanie profesją przewodnika jest w skali kraju i wśród młodzieży
niewielkie. Tylko naprawdę nielicznych stać na drogie i czasochłonne
przewodnickie kursy i opanowanie całego zakresu wiedzy w większości mającej
niewiele wspólnego z samą turystyką górską i zdawanie karkołomnych egzaminów.
Zdecydowana większość młodych ludzi traktuje turystykę, zwłaszcza górską, jako
hobby. Tacy chętnie by mogli udzielać się w kołach i klubach i w ramach tychże
klubów organizować i prowadzić wycieczki klubowe i inne impezy górskie. Rzecz w
tym, że w naszym rzekomo szanującym prawa człowieka kraju jest to...nielegalne.

Pod pozorem troski o bezpieczeństwo kilku "mądrali" zadbało o własne interesy i
wprowadziło cały pakiet monopolistycznych przepisów służących tylko nabijaniu
kasy przewodnikom zawodowym. Takie choćby wspomniane wyżej Rozporządzenie RM z
czerwca 1997 roku traktuje pozostałą resztę doświadczonych turystów górskich
jak idiotów nie umiejących poruszać się znakowanymi górskimi szlakami
turystycznymi. Czy wiecie, że w myśl tego Rozporządzenia praktycznie każda
grupa poruszająca się na terenie większości polskich gór, szczególnie tych
najbardziej atrakcyjnych a często latem wcale nie niebezpiecznych (np. Gorce,
Masyw Śnieżnika), musi sobie wynająć zawodowego przewodnika?

Historia kiedyś surowo oceni ludzi małych duchem, a wielkich swoją pazernościa
za brak szacunku dla działaczy społecznych - organizatorów turystyki,
instruktorów ZHP, opiekunów SKKT PTTK i innych pasjonatów, którzy
krzewili "bakcyla" turystyki górskiej wśrod młodzieży. Historia rozliczy
tworców przewodnickich monopoli, dławiących tanią turystykę młodzieżową w
polskich górach, za upadek schronisk młodzieżowych i górskie obiekty PTTK
świecące dziś pustkami i za zarastające szlaki, po których kiedyś wędrowała
wesoło młodzież szkolna i akademicka. Rozliczy ich za zdławienie szalenie
pozytywnej pracy wychowawczej z młodzieżą i przyczynienie się do zajmowania się
młodzieży zamiast turystyką - narkotykami, tworzeniem agresywnych subkultur i
innej patologii...

Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: Awantura o mandaty za oprowadzanie wycieczek
> Takie podziały sa po prostu potwornie
> nonsensowne i nie służą turyście...

Byłeś kiedykolwiek na DOBREJ wycieczce objazdowej, której celem było zwiedzanie
miasta? A może kiedykolwiek prowadziłeś taką imprezę?
Takie podziały służą wygodzie turysty.
Pilot zajmuje się sprawami administracyjnymi i nie zabiera głosu w sprawach
merytorycznych. Mówi gdzie i kiedy się spotykamy, czuwa nad realizacją programu,
płaci za wstępy i parkingi, a w razie jakichkolwiek problemów pomaga
uczestnikowi wyjazdu np. w kontakcie z policją, itd.
Przewodnik natomiast zajmuje się kwestiami które do niego należą: fachowo,
rzeczowo, merytorycznie, profesjonalnie oprowadza turystów. I guzik go obchodzi
to, że Pani Hela zgubiła paszport (co jest niezmiernie ważne dla pilota).
Poza tym różnorodność stylu oprowadzania w różnych miejscach przyczynia się do
uatrakcyjnienia wyjazdu. Słuchanie tej samej osoby zazwyczaj nie działa relaksująco.
Z PRAKTYCZNEGO punktu widzenia taki podział jest naprawdę wygodny i to dla
wszystkich :-)

>>...a jedynie jakiejś klice urzędasów do
>> zgarniania kasy z kursów, egzaminów itp.

Czy kurs przygotowujący do określonego zawodu jest czymś złym? Czy zdawanie
egzaminu i w taki sposób potwierdzanie swoich umiejętności jest niepotrzebne? To
jedno z sit, które powoduje, że ci, którzy się nie nadają do tego zawodu lub
mają niedostateczną wiedzę merytoryczną lub praktyczną nie przeskoczą tego
progu. Brak dobrego systemu egzaminowania objawia się niskim poziomem
pracujących w tym zawodzie. I niestety taki jest obraz współczesnego przewodnika
- a może przyczyną tego był właśnie brak wystarczającego systemu weryfikacji
umiejętności w przeszłości?
Moim zdaniem organizacja kursu na bardzo wysokim poziomie zakończonego bardzo
trudnym egzaminem (nie tylko merytorycznym ale i metodycznym!!!) przyczynia sie
do podnoszenia jakości usług turystycznych.
A momencie kiedy można zorganizować pseudokurs, a następnie "egzamin wewnętrzny"
ukończony "certyfikatem ukończenia kursu" byle cielę wchodzi na rynek
turystyczny jako "pilot - przewodnik". I odwala chałturę.
Tak więc kurs i egzamin państwowy to nie tylko sposób na wyłudzenie łatwej kasy
przez "urzędasów", ale gwarancja minimalizowania chałturnictwa.

> W naszych Polskich warunkach mieliśmy tylko jeden krótki okres normalności -
> lata 1990 - 1995. Pytanie: komu to przeszkadzało? - Oczywiście rzeszom dawnych
> działaczy wydających pozwolenia pilotów wycieczek zagranicznych, których główną
>
> kwalifikacją była deklaracja współpracy z SB, i którzy zostali nagle odstawieni
>
> od koryta.

Staram się wyżymać Twoją wypowiedź z naleciałości politycznych i zawiści o
stołki. Pozostały spójniki... ;)

> Kiedy konsultowano projekt ustawy turystycznej były głosy ze strony
> ekspertów zagranicznych: zabezpieczenia finansowe biur jak najbardziej, ale
> zawód przewodnika jest w większości krajów UE wolnym zawodem i nie ma czegoś
> takiego jak państwowe uprawnienia !

Co to znaczy wolny zawód? Że Pan H. może sobie wyjść na ulicę i oprowadzać raz
wycieczkę japońską a raz hiszpańską mimo, że nie zna języków? Że Pani G. może
puścić wodze fantazji i opowiadać dzieciom bzdury? Chyba nie.
Czy wolność oznacza brak kontroli?
Chyba wolność polega na tym, że można pójść dobrowolnie na kurs i zostać
przewodnikiem. A jak nie chcesz, to nie musisz...
Brak zasad nie jest wolnością.

> Cały nasz cyrk z państwowymi uprawnieniami przewodnickimi, ścisłą
> regionalizacją, reglamentacją obszarów uprawnień, tysiącem metrów n.p.m.,
> parkami narodowymi i rezerwatami przyrody, gdzie wynajęcie przewodnika rzekomo
> daje gwarancję bezpieczeństwa itp., to specyficznie polskie kuriozum nie mające
>
> precedensu w żadnym normalnym kraju, pozostałość jakiegoś dziwnego konglomeratu
>
> przedwojennych tradycji turystyczno-społecznikowskich, warunków geograficznych
> i mentalnością państwa totalitarnego - kontroli wszystkiego i wszystkich.

\\Dygresja:
Dla mnie namiastką kontroli i totalitaryzmu jest przyporządkowywanie osób do
cyferek: NIP, REGON, PESEL, numer karty kredytowej, kod pocztowy, numer telefonu
do siebie i numery do znajomych, numer identyfikacji klienta, numer legitymacji,
numer dowodu osobistego, PIN, numer konta funduszu emerytalnego, numer dowodu
rejestracyjnego, numer karty bibliotecznej, numer polisy ubezpieczeniowej, numer
biletu miesięcznego...
//////


Wkurzają mnie powyższe, ale nie wkurza mnie, jeżeli ktoś uczciwie i obiektywnie
sprawdza moją wiedzę. Licencja przewodnika to POTWIERDZENIE nabycia określonych
umiejętności. A co do rejonizacji: jeśli mieszkasz nad morzem, a chcesz
oprowadzać po Beskidach - możesz... Jeżeli mieszkasz w Wawie a chcesz być
przewodnikiem po Wawelu - możesz... Jeżeli Mieszkasz w poznaniu a chcesz
oprowadzać po Puszczy Białowieskiej - możesz...
Nikt nie zabrania nauczycielowi geografii z Lublina uzyskać licencji przewodnika
po Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Jedyne co musi - to udowodnić, że ma
odpowiednią wiedzę i umiejętności, żeby to robić. Czyli zdać egzamin.

Podsumowując - nie widzę ograniczania swobód obywatelskich w momencie zdawania
egzaminu przed komisją państwową.

Na marginesie:
Hi.. Hi.. Wystarczy w artykule lub reportażu TV użyć odpowiednich słów
kluczowych a automatycznie włącza się debata. Myślę, że wyzwalaczami są:
"ograniczenie wolności wyboru", "urzędnicy", "obowiązujące prawo", "ktoś zarobił
pieniądze". Kłuje to naszą szlachecko-sarmacką duszę ;-)
Dla mnie wyzwalaczem było: "przewodnik" i "jakość usług turystycznych"

Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Temat: pies na szlakach w Tatrach-czy mozna zabierac ????
USTAWA
z dnia 16 kwietnia 2004 r.
o ochronie przyrody
(Dz. U. z dnia 30 kwietnia 2004 r.), ost. zm. 1.01.2005 (M.P. z 2004 r.,nr 44,
poz. 779)

Art. 15. 1. W parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się:
1)budowy lub rozbudowy obiektów budowlanych i urządzeń technicznych, z
wyjątkiem obiektów i urządzeń służących celom parku narodowego albo rezerwatu
przyrody;
2)rybactwa, z wyjątkiem obszarów ustalonych w planie ochrony albo w
zadaniach ochronnych;
3)chwytania lub zabijania dziko występujących zwierząt, zbierania lub
niszczenia jaj, postaci młodocianych i form rozwojowych zwierząt, umyślnego
płoszenia zwierząt kręgowych, zbierania poroży, niszczenia nor, gniazd,
legowisk i innych schronień zwierząt oraz ich miejsc rozrodu;
4)polowania, z wyjątkiem obszarów wyznaczonych w planie ochrony lub
zadaniach ochronnych ustanowionych dla rezerwatu przyrody;
5)pozyskiwania, niszczenia lub umyślnego uszkadzania roślin oraz
grzybów;
6)użytkowania, niszczenia, umyślnego uszkadzania, zanieczyszczania i
dokonywania zmian obiektów przyrodniczych, obszarów oraz zasobów, tworów i
składników przyrody;
7)zmiany stosunków wodnych, regulacji rzek i potoków, jeżeli zmiany te
nie służą ochronie przyrody;
8)pozyskiwania skał, w tym torfu, oraz skamieniałości, w tym kopalnych
szczątków roślin i zwierząt, minerałów i bursztynu;
9)niszczenia gleby lub zmiany przeznaczenia i użytkowania gruntów;
10)palenia ognisk i wyrobów tytoniowych oraz używania źródeł światła o
otwartym płomieniu, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
11)prowadzenia działalności wytwórczej, handlowej i rolniczej, z
wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony;
12)stosowania chemicznych i biologicznych środków ochrony roślin i
nawozów;
13)zbioru dziko występujących roślin i grzybów oraz ich części, z
wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie
przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
14)amatorskiego połowu ryb, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie
ochrony lub zadaniach ochronnych;
15)ruchu pieszego, rowerowego, narciarskiego i jazdy konnej wierzchem,
z wyjątkiem szlaków i tras narciarskich wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
16)wprowadzania psów na obszary objęte ochroną ścisłą i czynną, z
wyjątkiem miejsc wyznaczonych w planie ochrony oraz psów pasterskich
wprowadzanych na obszary objęte ochroną czynną, na których plan ochrony albo
zadania ochronne dopuszczają wypas;
17)wspinaczki, eksploracji jaskiń lub zbiorników wodnych, z wyjątkiem
miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody -
przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
18)ruchu pojazdów poza drogami publicznymi oraz poza drogami położonymi
na nieruchomościach będących w trwałym zarządzie parku narodowego, wskazanymi
przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ
uznający obszar za rezerwat przyrody;
19)umieszczania tablic, napisów, ogłoszeń reklamowych i innych znaków
niezwiązanych z ochroną przyrody, udostępnianiem parku albo rezerwatu przyrody,
edukacją ekologiczną, z wyjątkiem znaków drogowych i innych znaków związanych z
ochroną bezpieczeństwa i porządku powszechnego;
20)zakłócania ciszy;
21)używania łodzi motorowych i innego sprzętu motorowego, uprawiania
sportów wodnych i motorowych, pływania i żeglowania, z wyjątkiem akwenów lub
szlaków wyznaczonych przez dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody -
przez organ uznający obszar za rezerwat przyrody;
22)wykonywania prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu;
23)biwakowania, z wyjątkiem miejsc wyznaczonych przez dyrektora parku
narodowego, a w rezerwacie przyrody - przez organ uznający obszar za rezerwat
przyrody;
24)prowadzenia badań naukowych - w parku narodowym bez zgody dyrektora
parku, a w rezerwacie przyrody - bez zgody organu uznającego obszar za rezerwat
przyrody;
25)wprowadzania gatunków roślin, zwierząt lub grzybów, bez zgody
ministra właściwego do spraw środowiska;
26)wprowadzania organizmów genetycznie zmodyfikowanych;
27)organizacji imprez rekreacyjno-sportowych - w parku narodowym bez
zgody dyrektora parku narodowego, a w rezerwacie przyrody bez zgody organu
uznającego obszar za rezerwat przyrody.

Każdy park ustala swój własny regulamin, tj. przenosi z powyższego przepisu
ustawy o ochronie przyrody te regulacje, które mogą mieć zastosowanie na jego
obszarze.
Ciekawe jest to, że pkt 16 tego przepisu mówi o zakazie wprowadzania psów "na
obszary objęte ochroną ścisłą i czynną". Napewno cały TPN nie jest objęty
ochroną ścisłą (bo to dotyczy ścisłych rezerwatów przyrody, które w TPN też
istnieją, ale przecież nie na całym obszarze), ale nie wiem jak to jest z
ochroną czynną. Być może jest tak, że zakaz wprowadzania psów na całym obszarze
jest nadużyciem TPN wobec ustawy o ochronie przyrody. Zobacz resztę wypowiedzi z tematu



Strona 3 z 3 • Znaleziono 100 wypowiedzi • 1, 2, 3